Sprzedaż produktów po zaniżonych cenach w zagranicznych dyskontach


Godzina 11:00, scena główna, Klub Biznesu

O tym, że producent, dystrybutor i detalista to system naczyń połączonych, teoretycznie wie każdy. Czy każdy zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jak nie będzie polskich sklepów, z rynku znikną też zaopatrujące je krajowe hurtownia, a na półkach może pozostać niewiele miejsca na artykuły rodzimego pochodzenia?


Pierwszy z odbywających się podczas targów „Orzeł Dystrybucji FMCG” paneli dyskusyjnych tylko z pozoru poświęcony był zjawisku zaniżania cen w zagranicznych dyskontach. Bo czy w tej kwestii można powiedzieć coś odkrywczego? Takie praktyki są nagminne, obserwują je detaliści oraz hurtownicy w każdym zakątku kraju i wszystkim w mniejszym lub większym stopniu podnoszą one ciśnienie. Niewielu jest już natomiast takich, którzy wierzą, że można coś w tej sprawie zrobić, a jeszcze mniej tych, którzy faktycznie podejmują jakiekolwiek działania w tej kwestii. 


Wizjoner z Piotrkowa
Pierwszy z odbywających się podczas targów „Orzeł Dystrybucji FMCG” paneli dyskusyjnych tylko z pozoru poświęcony był zjawisku zaniżania cen w zagranicznych dyskontach. Bo czy w tej kwestii można powiedzieć coś odkrywczego? Takie praktyki są nagminne, obserwują je detaliści oraz hurtownicy w każdym zakątku kraju i wszystkim w mniejszym lub większym stopniu podnoszą one ciśnienie. Niewielu jest już natomiast takich, którzy wierzą, że można coś w tej sprawie zrobić, a jeszcze mniej tych, którzy faktycznie podejmują jakiekolwiek działania w tej kwestii..


Polak Polakowi Polsce
Poza Robertem Synowcem głos w dyskusji zabrali także przedstawiciele Stowarzyszenie 3PL (Polak Polakowi Polsce), powstałego z inicjatywy ludzi związanych z siecią Nasze Sklepy Avita. Założyciel tej organizacji Andrzej Burda oraz Krzysztof Sowicki, adwokat, który rejestrował Stowarzyszenie i tworzył jego statut, przybliżyli gościom targów cele, w jakich ta organizacja została powołana oraz zaprosili wszystkich obecnych, by zechcieli się do niego przyłączyć. 3PL otwarte jest dla wszystkich, nawet osób indywidualnych, którym bliskie są idee patriotyzmu gospodarczego, który – przynajmniej na razie – jest w naszym kraju tylko pięknie brzmiącym hasłem. Stowarzyszenie ma za zadanie ów patriotyzm krzewić i robi to m.in. zachęcając klientów do zakupów w polskich sklepach.
Organizacja ta ma także za zadanie spowodować, że krajowe firmy będą się nawzajem wspierać..



RADOSŁAW KWIATKOWSKI


dyrektor łódzkiego oddziału Grupy Chorten


– Uważam, że procesy integracyjne w polskim detalu powinny nastąpić co najmniej kilkanaście lat temu, niemniej wciąż jest na to szansa. Trzeba się łączyć, a o ile to możliwe także ujednolicać zakupy po to, żeby wywierać wpływ i pokazywać, że tradycyjny rynek nie umarł i – mam nadzieję – będzie miał się coraz lepiej. Stanie się tak pod warunkiem, że sklepy tego typu pokażą producentom, że są dobrą, stabilną i przewidywalną grupą odbiorców.

ROBERT SYNOWIEC


dyrektor handlowy sieci Hit


– Widzę bardzo duże zagrożenie dla polskiej gospodarki, polskich producentów i polskich sklepów w nadal postępującej ekspansji handlu nowoczesnego. Myślę, że do wielu Polaków, biegnących do zagranicznych dyskontów po różne produkty codziennego użytku, nie dociera jeszcze fakt, że tak naprawdę to dzięki kilkudziesięciu tysiącom polskich sklepów spożywczych buduje się w naszym kraju drogi, finansuje leczenie czy edukację.

ANDRZEJ BURDA


prokurent w spółce Nasze Sklepy Avita, jeden z założycieli Stowarzyszenia 3PL


– Ponad rok temu postanowiliśmy skrzyknąć polskich kupców i nie tylko ich (w naszym stowarzyszeniu są także przedstawiciele branży budowlanej czy farmaceutycznej), żeby razem rozwiązywać problemy, jakie pojawiają się na rynku oraz budować patriotyzm ekonomiczny, co jest naszym głównym celem.
Uważam, że w związku z zalewem obcego kapitału wiele osób już do tej idei dojrzało, ale wiele wykazuje też słomiany zapał.

Handel w niedziele i święta


Godzina 11:00, scena główna, Klub Biznesu

Planowana ustawa mająca zakazać handlu w niedziele ma w polskim społeczeństwie tyluż zwolenników,co przeciwników. W trakcie panelu dyskusyjnego z udziałem ekspertów z różnych branż (przedstawicieli handlu detalicznego i hurtowego, ekonomistów oraz dziennikarzy), który odbył się podczas targów „Orzeł Dystrybucji FMCG”, padło wiele ciekawych argumentów za i przeciw postulowanym zmianom.

Główny wniosek płynący z badania sondażowego, przeprowadzonego przez agencję SW Research na zlecenie „Życia Handlowego”, jest taki, iż opinie w sprawie wprowadzenia zakazu handlu w niedziele rozkładają się w społeczeństwie po połowie (około 40 proc. za; tyle samo przeciw; reszta nie miała zdania). Z badania wynika, że postulowane zmiany najmniej korzystne byłyby dla galerii handlowych, ponieważ ze wszystkich dni tygodnia to właśnie w niedziele konsumenci udają się do nich najchętniej. Jednak o ile do galerii w niedzielę wybiera się 19 proc. żadanych, tak zakupy w sklepach osiedlowych robi tego dnia 38 proc. Stąd pytanie, czy niezależne sklepy także z tego powodu nie stracą, chyba że zostanie im zostawiona furtka w postaci prawa do handlu, jeśli za ladą stanie właściciel. Wydaje się, że ewentualne ograniczenie handlu do sześciu dni w tygodniu najbardziej odczuwalne będzie dla branży FMCG. Głównym powodem wizyty w sklepie w niedzielę są bowiem zakupy spożywcze – deklaruje je 66 proc. ankietowanych, podczas gdy zakup ubrań, obuwia, kosmetyków i sprzętu AGD tego dnia jedynie 28 proc. Podczas debaty zorganizowanej przez naszą redakcję padały argumenty wskazujące na czynnik ludzki – prawo do odpoczynku, potrzeba spędzania czasu z rodziną, brak chętnych do pracy w handlu z powodu trudności pogodzenia jej z życiem prywatnym, przede wszystkim z wychowywaniem dzieci. Przeplatały się one z argumentami ekonomicznymi – czy tego rodzaju zmiana nie wpłynie negatywnie na gospodarką, czy duże sieci nie będą zmuszone do redukowania personelu. Wreszcie pojawiały się argumenty społeczne – jak konsumenci przyzwyczajeni do pełnej swobody robienia zakupów przez siedem dni w tygodniu odnajdą się w nowej rzeczywistości.


WOJCIECH ŚLIWA


właściciel sieci Paleo oraz aktywny członek zespołu roboczego przy parlamentarnym zespole ds. patriotyzmu ekonomicznego


– Polska Sieć Handlowa Paleo liczy wprawdzie tylko osiem sklepów, ale zatrudnia aż 250 pracowników, głównie kobiety. Największym problemem w firmie nie są obroty, ale satysfakcjonujące dla wszystkich ułożenie grafiku. Przy obecnej organizacji czasu pracy w handlu pracownicy, owszem, dostają dni wolne, ale nie w weekend, tylko w ciągu tygodnia. Tym sposobem praca w niedzielę odbywa się kosztem rodziny, życia towarzyskiego i odpoczynku. Dlatego zdecydowanie opowiadamy się za wprowadzeniem dla wszystkich wolnych niedziel.

PIOTR MAZURKIEWICZ


dziennikarz ekonomiczny i publicysta w redakcji „Rzeczpospolitej”


– Postulat zakazu handlu w niedziele pojawił się w kampanii wyborczej. W samym rządzie są jednak kontrowersje, czy ten zakaz nie idzie za daleko. Nałożenie na siebie kilku ustaw wpływających na branżę handlową, która odpowiada za 20 proc. PKB, może ograniczyć rozwój całej gospodarki. W tym momencie szykuje się ustawa o zakazie handlu w niedziele, o podatku obrotowym oraz regulująca stosunki sieć–dostawca. Ponadto zmieniają się zasady ściągania VAT-u. Moim zdaniem polski handel nie zasługuje na tak chaotyczne i jednoczasowe zmiany, branża nigdy nie pracowała na wysokich marżach, jest deflacja, gigantyczna konkurencja, więc sytuacja tym bardziej wymaga wyważonych i przemyślanych rozwiązań.

JULIUSZ BOLEK


przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu


– Beneficjentami obecnego rozwiązania są na pewno konsumenci, którzy mają absolutną dowolność tego, kiedy robią zakupy, szczególnie, że dla wielu kupowanie stało się sensem istnienia. Prawdziwymi wygranymi są wielkie sieci handlowe, które potrafiły bardzo skutecznie zorganizować ludziom czas w niedziele, z czego czerpią ogromne zyski. Dla nich wprowadzenie zakazu wiązałoby się ze stratą, bo można przyjąć, że jeśli infrastruktura funkcjonuje sześć dni w tygodniu zamiast siedmiu, to jej obroty tygodniowe zmniejszają się o 1/7. Zwolennikami handlu w niedziele są także niektórzy sprzedawcy, co tłumaczą tym, że w niedziele jednak ruch jest mniejszy, więc i praca dla nich jest mniej męcząca.



EDWARD KORBIEL


ekspert ds. badań w Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research


– Warto spojrzeć, jakie powody są podawane przez przeciwników i zwolenników proponowanych zaostrzeń w prawie handlowym. Pierwsza grupa wskazuje na prawo do robienia zakupów wtedy, kiedy chcą. Wielu konsumentów w Polce chce czuć wolność wydawania pieniędzy, podnoszony jest też czynnik ekonomiczny, że źle to wpłynie na gospodarkę. Druga mówi o prawie do wolnej niedzieli i do odpoczynku. Z socjologicznego punktu widzenia jest to ciekawa opozycja, którą można analizować pod kątem wieku, miejsca zamieszkania, wykształcenia, zamożności ankietowanych.

FRANCISZEK GAIK


dr nauk ekonomicznych i wiceprezes Stowarzyszenia Polski Klub Biznesu


– Jeżeli zakaz handlu w niedziele spowodowałby spadek poziomu konsumpcji, to jestem jego zdecydowanym przeciwnikiem. Konsumpcja i inwestycje to podstawowe czynniki wzrostu gospodarczego i PKB, a ostatnie dane pokazują, że produkt krajowy spadł do 2,5 proc., co stanowi znaczącą różnicę wobec spodziewanego 3,6 proc. Jeśli zakaz handlu w niedziele spowodowałby kolejny spadek, to w konsekwencji mielibyśmy ograniczenie wzrostu gospodarczego, pogorszenie stanu finansów publicznych, ale też pogorszenie poziomu życia wszystkich obywateli. To jest nie do zaakceptowania.

ZENON DANIŁOWSKI


założyciel, a obecnie przewodniczący rady nadzorczej Praskiej Giełdy Spożywczej


– Niepokoją mnie głosy, że być może również hurt nie będzie mógł pracować tego dnia, co moim zdaniem jest absurdalne. Artykuły świeże, tj. owoce i warzywa, nabiał, mięso i wędliny, są dostarczane na giełdę w niedziele wieczorem około godziny 22.00–23.00. W tym czasie nie sprzedajemy, ale musimy przyjąć towar na giełdę oraz przygotować jego poniedziałkową wysyłkę do sklepów. Podejrzewam, że wraz z wprowadzeniem ograniczeń w dużych miastach w piątki wieczorem i w soboty będą ogromne korki, będzie brakowało miejsc parkingowych, a dla zapracowanych osób zniknie możliwość spokojnego zrobienia zakupów w niedzielę.